czwartek, 5 września 2013

Post. Post. Post.

Niestety, moja absencja na bloggerze może się jeszcze trochę przedłużyć ale obiecuję - powrócę.

Na osłodę - nowy Blindead. Jest pysznie!


środa, 28 sierpnia 2013

środa, 21 sierpnia 2013

Massaka Brain - Brain


1. 3rd
2. OP
3. Luck
4. 87-162
5. Aquarium
6. Mainland
7. Brain Wash
8. Realities
9. Express
10. Before Your Eyes
11. Stemme

W przypadku mojej osoby z muzyką jazzową (i jazzowo-podobną) jest pewien mały problem. Potrafię słuchać, potrafię (w większości przypadków) zrozumieć co artysta miał na myśli, potrafię przyrównać coś do czegoś ale za cholerę nie potrafię grać jazzu. Znam akordy, cośtam potrafię w tą stronę, jakieś proste solo też ale nic bardziej skomplikowanego. Dlatego ta recenzja będzie podszyta małą nutką zazdrości - jak już założyłem bloga, to mogę się wyżyć! :)

Brian Massaka to 20-letni gitarzysta (I skrzypek. I fortepianista. Fuck!) pochodzący z Torunia, aktualnie studiujący w konserwatorium muzycznym w Danii (nawet nie wiem jak poprawnie wymówić nazwę - Sydansk? Syddanks? Szyndankś?) . Twórczość Briana od pewnego czasu obserwuję na Facebooku i, w końcu, doczekałem się złożonego zbioru na które będę mógł wydać swoje ciężko zarobione pieniądze. Większość utworów (jeżeli nie wszystkie) można było już wcześniej odsłuchać na Soundcloudzie Briana. Teraz, za 15 złotych - nie jest to wygórowana cena za taki fajny albumik - można się zagłębić w muzyczne podróże Pana Massaki.

Osobiście, materiał przypomina mi dokonania Jaga Jazzist na wpół wymieszanego z Telefon Tel Avivem (obydwie grupy BARDZO POLECAM - zresztą, zaprezentuje je niedługo, może nawet szerzej). Instrumenty brzmią ciepło, bardzo mi się podobają sample perkusyjne użyte w numerach; nie ma czegoś takiego, że numer płynie, płynie i w pewnym momencie coś się wtrąca - całość jest spójna, złożona tak, jak ma być. Po kolejnym przesłuchaniu jeszcze wpada mi jedno porównanie - Hans Zimmer i jego soundtrack do jednego z najgłośniejszych filmów ostatnich lat - Incepcji. Jeśli nie wiecie o co mi chodzi - polecam przesłuchać utwór Aquarium, a następnie ten utwór. Podoba mi się też, że Brian zdecydował się na zaproszenie Przemka Piotrowskiego do utworu Before Your Eyes - można powiedzieć, że był to dosyć odważny ruch biorąc pod uwagę, że cały album jest instrumentalny. Chociaż może barwa głosu Przemka mnie szczególnie nie porywa, to jest to całkiem miły kontrapunkt do reszty albumu.

Nie udało mi się jeszcze zakupić albumu, ponieważ nie mam ani grosza wolnego na koncie, ale gdy ten moment nadejdzie, to na pewno Massaka Brain wyląduje w mojej kolekcji na jednym z wysokich miejsc. 

Brianie - jeśli to czytasz - szczerze Ci zazdroszczę tego, co chodzi po Twojej głowie i bardzo propsuję brzmienie telecastera na  Twoim ostatnim gigu w Toruniu :)

Ocena FTM: 4/5
Link do całego albumu: http://massakabrain.bandcamp.com/

wtorek, 20 sierpnia 2013

The Ongoing Concept - Saloon


1. Let's Deal The Cards Again
2. Saloon
3. You Are The One
4. Cover Girl
5. Little Situation
6. Sunday's Revival
7. Sidelines
8. Failures & Fakes
9. Like Autumn
10. Class of Twenty-Ten
11. Goodbye, So Long My Love

Muszę przyznać, że longplejowy debiut kwartetu z Idaho przedstawia się nad wyraz smakowicie, jedenaście numerów, praktycznie wszystkie (z pominięciem Sidelines i końcowego Goodbye..) napakowane szybką akcją. Sam na zespół natknąłem się podczas viralowego udostępniania na facebooku teledysku do Cover Girl (który możecie, standardowo, obejrzeć poniżej). Zaciekawiony banjo na początku myślałem, że to znów jakieś Mumford and Your Mama albo jakieś indie, po czym po chwili do moich uszu dochodzi...


Tak. Masakra w stylu dobrego Dillinger Escape Plan, chociaż o wiele bardziej melodyczna i mniej skomplikowana w liczeniu (proszę, niech będzie chociaż 4/4. I człowiek liczy i wychodzi jakieś 9/5. Damn...). Muszę przyznać, że przez całą płytę przewija się bardzo dużo takich fajnych, inszych naleciałości, niekoniecznie spotykanych w tym gatunku. Chociażby to banjo w Cover Girl, westernowe klawisze w Saloon czy coś pomiędzy Born Of Osiris a ściganiem się kościelnego podczas Zdrowaś Mario w Like Autumn.


Panowie, mimo ich młodego wieku (są pewnie niewiele starsi ode mnie. A ja jestem młody. Jak nie ciałem, to przynajmniej duchem...) mają kupę fajnych pomysłów. Szczerze, osobiście mam tak, że jeśli album za pierwszym razem mnie nie porwie, to później (z reguły) już jest tylko gorzej i takowy album gdzieś znika z mojej pamięci. A tutaj, przesłuchałem album po raz pierwszy i - cytując znanego czworonoga - ja chcę jeszcze raz! Podoba mi się jak bardzo album jest zróżnicowany, nie powtarza swoich własnych rozwiązań cały czas w kółko tylko z każdym kolejnym numerem zaskakuje czymś nowym.

Podsumowując - bardzo jestem ciekaw co dalej zaprezentują panowie z The Ongoing Concept. Widać (a może bardziej słychać), że pomysłów mają naprawdę masę, teraz już tylko od nich zależy, czy pozostaną zespołem crossoverowym, ciężkim do sklasyfikowania czy pójdą też w generyczne ciężary przypominające zespoły z Summerian Records czy Rise Records (i co 10 sekund breakdown. I crabcore. I tunele wielkości talerzy). Zobaczymy co czas pokaże. Ja jestem bardzo ciekaw.

Ocena FTM: 4+/5
A co z Justinem, On też jest bardzo crossoverowy. Tak bardzo, że blogspot odrzucił mi zapostowanie linku...

Co wtorkowy FTM

Ten wtorkowy FTM jest swego rodzaju zapowiedzią - ostatnio na moim telefonie pojawiła się płytka niżej zaprezentowanego zespołu i myślę, że jest to jedna z najciekawszych płyt tego roku. Więc i pojawi się recenzja, mam nadzieję że niedługo. A póki co, prezentuje Wam The Ongoing Concept. Zapraszam!


niedziela, 18 sierpnia 2013

John Mayer - Continuum


Niestety, znów się spóźniłem - przeprowadzki to suki i zabierają cały wolny czas. A tu trzeba coś rozładować, a tu trzeba coś posprzątać. Cholernie dużo roboty.


Na tapecie ląduje dziś trzeci album Johna Mayera Continuum. Do tego albumu mam szczególny sentyment, ponieważ to był jeden z pierwszych albumów, które kupiłem za pieniądze zarobione na koncertach i to był album, który był punktem zwrotnym (nie tylko w karierze JM) w moim odbieraniu muzyki. Ładne melodie, 'szeroko' brzmiąca muzyka - czego chcieć więcej?

Aż dziw, że z albumu wyszło tylko kilka singli - cały album na dobrą sprawę jest kopalnią hitów. Całe 48:34 minut świetnej muzyki. Dla tych którzy nie znają - zdecydowanie polecam!


Album otwiera Waiting for the World to Change - świetny numer, ładnie grające dzwonki z tyłu, gitary robią to, co trzeba - mjut, maliny i wspaniałość! Teraz mógłbym skończyć recenzję tej płyty - dla mnie to jest idealny popowy album - po dziś dzień nie słyszałem lepiej wyprodukowanego, zagranego, napisanego, wypromowanego albumu.


W tej recenzji jeszcze polecam Wam wszystkim czytającym to teraz DVD koncertowe Where The Light Is. Ponad dwie godziny muzyki live, podzielonej na trzy segmenty - po raz kolejny, nie znam lepszego koncertowego DVD niż to. Pod żadnym pozorem - nie oglądajcie go na youtube! (no, chyba że jest w jakości HD, to jeszcze jeszcze :)


Podsumowując, co znajdziemy z perełek na tym albumie? Fenomenalne, bluesowe Gravity; akustyczny Stop This Train (w którym Mayer gra tak, jakby jechał pociągiem. Albo coś...) i zamykający album I'm Gonna Find Another You. Niesamowicie soulowy, piękny numer - wyobrażam sobie, czy jakiś facet po zakończeniu związku ze swoją kobietą może powiedzieć (zaśpiewać) tak wspaniale jak Mayer.'

Moje małe, prywatne życzenie - kup mi ktoś bilet na koncert Mayera. Chociaż gra teraz country i jest truerootsmanem, to i tak chcę go cholernie usłyszeć na żywo. No bardzo chcę!

Ocena FTM: 5/5

wtorek, 13 sierpnia 2013

Co wtorkowy FTM

W dzisiejszym odcinku pojadę troszkę prywatą i pozdrowię (znów...) swoich kumpli z MBTM - Piotra Szumlasa i Kubę Zaborskiego. Muszę ich w końcu zmusić żeby wydali coś studyjne bo ileż można słuchać tego samego wykonania z MBTM! Zapraszam.

http://m.youtube.com/watch?v=aHWqiuXm2Mw